Przeciwnicy Hitlera a system prawa RFN
Większość prawników współpracujących z reżimem narodowosocjalistycznym w III Rzeszy sukcesywnie wracała do pracy w aparacie sprawiedliwości RFN, co zapewniło im bezkarność i pozwoliło na dalszą dyskryminację dawnych dysydentów.
Mogłoby się wydawać, że w sytuacji, w jakiej znalazła się po wojnie Republika Federalna Niemiec, jako kraj obciążony winą za zbrodnie II wojny światowej, zapotrzebowanie na bohaterów – przeciwników Hitlera, członków jakiegokolwiek ruchu oporu – było spore. Zrozumiała byłaby chęć pokazania, że nie wszyscy Niemcy popierali Hitlera, że było wielu odważnych – młodych, starych, kobiet, mężczyzn, socjalistów i konserwatystów, wojskowych i cywilów, słowem – przedstawicieli całego społeczeństwa, którzy nie tylko nie popierali Hitlera, ale mieli odwagę się sprzeciwić. Taki tok rozumowania wydaje się racjonalny i jakoś zgodny z naszymi intuicjami. Nic bardziej błędnego! W RFN dużo mocniejszy okazał się inny instynkt utrzymujący wiarę, że nic nie dało się zrobić. Wrogowie Hitlera byli wrogami tego mitu.
Kręte ścieżki pamięci
Na gruzach III Rzeszy udało się z czasem zbudować demokratyczne państwo prawa. Nie bez udziału byłych nazistów… Oczywiście, denazyfikacja przeprowadzona przez aliantów dała efekty w postaci aresztowań i procesów najważniejszych narodowosocjalistycznych przywódców i zbrodniarzy. Jednak już wtedy wiedziano, że jest to jedynie promil osób winnych zbrodni – wiele z nich żyło w Niemczech, a ich działalność wojenna była często tajemnicą...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

